Another year has passed …

W tym roku (mimo, że covid dalej się trzyma :/ ) kolejne urodziny spędzałam w swoim ukochanym mieszkaniu & fantastycznym towarzystwie. Chociaż większość osób, które zaprosiłam nie znało się wcześniej, bardzo szybko znalazły wspólne tematy i oczywiście nie obyłoby się bez pizzy (bianca), która stała się swojego rodzaju tradycją 😉 Najbardziej (in plus) zaskoczyły mnie prezenty, które były naprawdę mega trafione 😉 książki podróżnicze i dotyczące mózgu (przy okazji SM „odkryłam” jak bardzo jest niesamowity), szwajcarskie & kawowe czekoladki i HIT – woda toaletowa Blue Seduction by Antonio Banderas (tak, naprawdę kocham ten kolor).

Pozory mylą, poznaj zanim ocenisz

W Matrixie był dość znany cytat: „to na co patrzysz, nie jest tym co jest” – zapraszam do obejrzenia występu Paddy & Nico.

Myślę, że niejedną chorą osobę dotknęły dość standardowe teksty & uwagi dot. naszego nieco specyficznego („pijanego”) chodu. Kiedyś najbardziej wkurzało mnie, to że gdy starałam jak tylko mogłam iść „w porządku”, to trafiła się jakaś osoba, która potrafiła to w bardzo dosadny sposób skomentować. Nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła odpowiedniego paragrafu regulującego takie kwestie 😛 Chociaż jakoś nie sądzę, żeby takie osoby czytywały do poduszki kodeks karny 😀

Natomiast trafiają się również fantastyczne osoby, które chcą pomóc. Dzięki takim sytuacjom zawarłam niejedną ciekawą znajomość 😉

(10) OUTSTANDING OPERA Acts on Got Talent | Including Laura Bretan, Susan Boyle & More! – YouTube

2012 – wisieńka na torcie RIO DE JANEIRO :)

W momencie jak układałam swój szalony plan podróżniczy byłam święcie przekonana, że pod koniec roku spełnię swoje długoletnie marzenie & polecę do Brazylii. Pamiętam, że jak na jakiejś karnawałowej imprezie leciał słynny kawałek Bellini i mówiłam komuś, że ja tam polecę w tym roku. Potem nieraz słuchałam innej piosenki, której wstęp bardzo mi się spodobał i wyobrażałam sobie, że ja też usłyszę taki sam komunikat. Tak, wierzę w prawo przyciągania & potęgę podświadomości. Ale zanim to się stało wysłuchałam tego utworu setki razy, niezachwianie wierząc, że jednak tam polecę. Wielokrotnie przeszukiwałam portale, wyszukiwarki lotów, pytałam innych podróżników, którzy nieraz się śmiali z ceny, którą sobie założyłam. We wrześniu kupiłam bilet Berlin – Rio – Berlin za 3400 pln 🙂 Do Niemiec dojechałam bla bla carem, noc w Berlinie spędziłam u przypadkowej osoby, z którą się zgadałam w tramwaju – tak, serio, niech żyje znajomość niemieckiego 🙂 Pamiętam, że byłam niesamowicie śpiąca następnego dnia na lotnisku, ale w końcu znalazłam się w samolocie i usłyszałam wymarzony & od dawna wyczekiwany komunikat 😉

MERRY (covid, limited edition) CHRISTMAS! :)

Znalazłam niedawno bardzo na czasie mem, mam nadzieję, że Mikołaj przestrzega reżimu sanitarnego & zasad bezpieczeństwa 🙂

A w prezencie chcę wam „podarować” (no dobra przekopiować, zapożyczyć) pewien filmik dość jasno tłumaczący „polski, sport narodowy”, czyli narzekanie. Sama wiele lat się z tym zmagałam, ponieważ wyniosłam z domu przeświadczenie, że chodzenie „z nosem na kwintę” oznacza, że jesteś dorosłą, odpowiedzialną osobą. Jakimś dziwnym sposobem, jak mam sporo „na głowie”(najlepiej fajnych rzeczy), to nie mam czasu rozmyślać o pierdołach … chyba większość ludzi dość podobnie reaguje.

Natomiast chciałam tutaj wspomnieć o tym, że SM powoduje również (wnerwiające) poczucie zmęczenia lub brak ochoty do podejmowania kolejnej / większej aktywności (jeśli nie ma takiej potrzeby). Świetnie mówi o tym Asia Dronka – Skrzypczak w jej filmiku o zmęczeniu. Jest to naprawdę irytujące, kiedy porównuje swoje hiperaktywne życie sprzed kilku lat do stanu obecnego.

W moim słowniku słowo „niemożliwe” nie istnieje!

To jest hasło, które „zapożyczyłam” od emira Dubaju (Muhammad ibn Raszid Al Maktum), po mojej niezapomnianej wycieczce do Zjednoczonych Emiratów Arabskich w 2008 roku, czyli w czasach kiedy ten kraj ten był jeszcze w dużej mierze „terra incognita”. Na pewno to zdanie & wiara w siebie, niejednokrotnie pomogła mi radzić sobie z kolejnymi życiowymi wyzwaniami (zdecydowanie wolę to określenie niż „problemy”, w końcu słowa mają moc).

Wiele moich wyjazdów wymagało ode mnie „zaciśnięcia zębów” i powiedzenia sobie: dam radę! Niedawno trafiłam na niesamowicie inspirujący filmik na You Tube, który doskonale obrazuje powyższe hasło – NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ!

Jestem #pełnosprawna

Niedawno otrzymałam zaproszenie od mojego znajomego z LinkedIn – Szymon Karwasz, zostania Ambasadorką akcji #Pełnosprawni, której głównym celem jest:

  • Aktywizacja osób niepełnosprawnych na rynku pracy.
  • Zmiana postrzegania osób niepełnosprawnych w społeczeństwie. 
  • Stworzenie bazy pracodawców otwartych na zatrudnianie ludzi z niepełnosprawnością.
  • Zapewnienie osobom z dysfunkcjami opieki mentorów, w których rolę wcielą się Ambasadorzy programu. Posłużą oni swoim doświadczeniem i wsparciem na ścieżce kariery zawodowej pełnosprawnych.
  • Zmiana terminologii (przede wszystkim zerwanie z tradycją pojęcia “niepełnosprawny” na rzecz określenia “pełnosprawny”).

Chcemy pokazać, że jesteśmy tak samo wartościowymi osobami, a pokonywanie naszych codziennych ograniczeń sprawiło, że jesteśmy bardziej zaradni, posiadamy umiejętność powiedzenia „niemożliwe nie istnieje” i pokazujemy to własnym życiem!

Sanki we wrześniu ???

Tym razem to nie było żadne koło podbiegunowe ani lodowiec. Miałam na studiach koleżankę, która w przeciwieństwie do mnie (letnia sukienka końcem grudnia lub bikini w lutym) pakowała narty i jechała poszaleć na stoku … w lecie.

Niesamowita Madera 🙂 (foto – Asia Romaniuk)

Oczywiście pierwszą rzeczą po przylocie na Madere były obowiązkowe testy na covid19, u mnie na szczęście u mnie wyszedł negatywny 🙂 W hotelu również obowiązywało noszenie maseczek w przestrzeniach otwartych oraz jednorazowej rękawiczki (podczas nakładania jedzenia) w resteuracji. Dostosowałam się do wymogów i cieszyłam wyjazdem. Podobnie podchodzę do ograniczeń związanych z SM, choroba nie jest powodem, żeby rezygnować ze swoich pragnień!

O wyjeździe na Maderę marzyłam od dawna … mniej więcej od czasu, gdy „odkryłam” ich unikatowy na skalę świata sposób jeżdżenia na sankach 😉 Samo Funchal, stolica wyspy i miasto z którego pochodzi Cristiano Ronaldo jest bardzo górzyste, dlatego jest tam możliwy zjazd saniami … po asfalcie. O ile jest to bardzo fajne przeżycie, to długie spacery z powodu znacznych zmian wysokości niestety w moim przypadku odpadały 😦

Kolejną atrakcją było zwiedzanie wschodniej części wyspy z Dragon Tour, off-road po częściach niedostępnych dla autokarów. Miałam szczęście i przypadło mi miejsce na samym przodzie. Na pewno ten przejazd dostarczał więcej adrenaliny niż sanki i mnóstwo spektakularnych widoków. Część drogi prowadziła przez prastary las laurowy (laurisilva) z postojem na zobaczenie dawnej maderskiej zabudowy – domki Palheiro w miejscowości Santana. Na koniec wizyta w tradycyjnym poncha % barze 😉

Jak człowiek się uprze, medycyna jest bezsilna!

To hasło wyniosłam z jakiegoś szkolenia albo warsztatów i jest ono dla mnie (jeśli tak można powiedzieć) bardziej niż prawdziwe. Ponoć w życiu nic nie dzieje się przez przypadek (przynajmniej ja w przypadki nie wierzę). Tak samo jak z czyimś tzw. „szczęściem” za którym stoi ciężka praca i wiele wyrzeczeń. Tak naprawdę tylko ja wiem, jak (bardzo) musiałam „zaciskać zęby”, żeby zobaczyć te wszystkie fantastyczne miejsca w których byłam. Trafiłam niedawno na niesamowite wideo pokazujące, że jak coś jest dla Ciebie ważne, to będziesz o to walczyć!

Ucz się, ucz …

SZWAJCARIA 🙂

… bo nauka to potęgi klucz. Bynajmniej tak do tego nie podchodziłam, jak rozpoczęłam w wieku 13 lat (dodatkowo) naukę języka niemieckiego. Jednak ta umiejętność bardzo mi się przydała po ukończeniu studiów (kilka lat pracowałam w korporacjach dla klientów z krajów niemieckojęzycznych). A najbardziej przydała mi sie w 2015 roku, kiedy byłam odpowiedzialna wraz z moim teamem za transition / outsorcowanie części zadań z pewnej firmy w Zurychu do innej firmy w Krakowie (wiadomo, niższe koszty pracy).

Żeby było ciekawiej, miesiąc wcześniej kupiłam mieszkanie (stan surowy), więc wyjazd do Szwajcarii był paradoksalnie świetnym zrządzeniem losu 😉 Czasem się zastanawiam jak wtedy to wszystko ogarnęłam?

NEVER GIVE UP !!!

Inspirują mnie inni ludzie

W początkach mojego „świadomego chorowania”, czyli po jakiś +/- 6-ciu latach od faktycznego zachorowania (skomplikowana historia & „nie polecam” rodziców lekarzy 😛 ) motywowałam się historiami innych ambitnych, niezwykłych ludzi. Jedną z takich osób jest Iron Nun (Madonna Buder). Bardzo podoba mi się jej życiowe motto: THE ONLY FAILURE IS NOT TO TRY. Poniżej wklejam link do jednego z filmików opowiadających o jej niesamowitym życiu i grafikę, która nieraz była moim „motorem napędowym” 😉