Fuck you Multiple Sclerosis!

Nie chcę być wulgarna w tym wpisie, chcę tylko pokazać, że SM może sobie istnieć (biorę leki, jestem pod opieką fantastycznej pani neurolog, robię rezonanse i ogólnie dbam o siebie), ale … Kiedyś miałam dość jasny plan na życie (tak mi się wtedy wydawało) – studia, mąż, dzieci, stabilna praca, wakacje raz do roku (wtedy nikt nie myślał o koronawirusie). Zanim się dowiedziałam na co dokładnie choruję minęło sporo czasu (5 lat), zanim się z tym ogarnęłam drugie tyle czasu, podczas których aktywnie podróżowałam 😉 i prowadziłam (mimo wszystko) całkiem fajne życie.

Chcę tutaj polecić kilka naprawdę wartych obejrzenia filmów, które w pewnym sensie były motywacją dla mnie:

Prawie wszystkie powyższe filmy łączy moje ulubione hasło „w moim słowniku słowo ‚niemożliwe’ nie istnieje!” Myślę, że bardzo wierząc w swoje cele, osiągałam je krok po kroku 😉 Przy okazji wydarzyły się fajne „gratisy” – w Mediolanie drogę przeciął mi sam papież Benedykt XVI, mieszkałam (no, dobra kilka dni, ale zawsze coś) 5 min piechotą od Copacabana czy spędziłam 2 noce w Monaco … poniższe foto przedstawia połowę tego „apartamentu” (12 m kw), druga połowa to prysznic.

Monaco size apartment 😉

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.